„— Patrz dobrze, Lorenzo.
— Tak, może być szczęśliwa. Nie ma jeszcze cienia na jej życiu.
— Jest przecież zamężna...
— Zamężna, drogi Balsamo, a jednak...
— A jednak — powtórzył Balsamo. — Dokończ.
Spojrzał na Lorenzę i na jego twarzy pojawiło się głębokie zdziwienie. Młoda kobieta, mimo że spała, oblała się wstydliwym rumieńcem, zarzuciła znowu ramiona na szyję kochanka, kryjąc głowę na jego piersiach, i niespodzianie rzekła
— A jednak... jestem dziewicą.
— I ta kobieta... królowa... też
— Tak, więcej nawet, bo nie kocha jak ja.
— O! — powiedział cicho Balsamo. — Dziękuję ci, Lorenzo, wiem wszystko, co chciałem wiedzieć.
Ucałował ją, schował starannie włosy do kieszeni, a oddawszy Lorenzie kosmyk włosów, spalił je nad świecą, a popiół wsypał do papieru, gdzie poprzednio znajdowały się włosy małżonki delfina.
Potem wyszedł obudziwszy po drodze Lorenzę.
Kardynał czekał w wielkim niepokoju i z niecierpliwością.
— No, jak panie hrabio — zapytał, jak tylko Balsamo wszedł.
— Wyprowadź, książę, wniosek, jaki ci się podoba. Wyrocznia powiedziała, że ta kobieta nie kocha męża.
— Powiedziała tak! — wykrzyknął de Rohan nie mo
HHc opanować radości.
— Co zaś do samych włosów — dodał Balsamo — mu(la km je spalić. Oto popiół, który ci oddaję, zebrawszy go nkrupulatnie, jakby każdy jego pyłek wart był miliony.“(7)