„Dochodzili do pierwszych budowli. Był już mocno zmęczony. Tubylcy poruszali się żywo i swobodnie, ale jemu każdy ruch sprawiał niemal fizyczny ból. Postawienie nogi czy opuszczenie ręki wymagało dużego wysiłku.
Gmach przed nim wzniesiony z potężnych brył piaskowca przypominał mauzoleum. Postawiony w środku wieńca niskich budynków, których wieżyczki otoczone balonikami wypełniały gromady mieszkańców — stanowił ponury widok. Wstępowali właśnie po szerokich schodach do wnętrza rzekomego mauzoleum.
Żalisz stwierdził, że tłumy zostały za nim, na ulicy. Prowadzili go teraz trzej strażnicy. Ten z olbrzymim okiem jednym przeciągłym gwizdem uciszył tłum i ruszył podskakując ku schodom. Dwaj potężni cyklopi szli tuż za nim. Minęli ogromny, pusty hall, jakieś dwie sale pełne słoi, probówek i laboratoryjnych przyrządów, wreszcie stanęli przed masywnym drzwiami, które po chwili otworzyły się bezszelestnie.
Weszli. Pokój był pusty. Dziwaczną wnękę zakrywała gęsta firanka. Tamci zniknęli. Był sam. Nic z tego nie rozumiał, ale przeczuwał coś strasznego. Z sufitu sączyło się blade, seledynowe światło. Podszedł do drzwi. Zamknięte. Uderzył pięścią. Nic. Krzyknął, ale żaden glos nie zamącił ciszy. Strach ścisną] go za gardło.“(13)


Perfumy Burberry |