„Zresztą i na piętrze prasowym kompletna ciemność znów zalała wszystkie zakątki, ponieważ wypaliła się jedyna w całym gmachu świeca.
Radio — a w eterze było już ze sześć różnych stacji radiowych — przynosiło coraz bardziej nieprawdopodobne wieści. Ustalono już przy pomocy telefonów wojskowych, że na wschodnim wybrzeżu Ameryki zdarzyła się gigantyczna awaria systemu energetycznego, nikt jednak nadal nie wiedział, co ją spowodowało i jak to długo potrwa. Dopiero po kilku dniach wyszło na jaw, że wszystko to zaczęło się od niewielkiego przekaźnika, który mógłby się pomieścić w męskiej dłoni, a kosztował 4 dolary i 35 centów. Przepalił się po prostu, a potem cała sieć energetyczna rozsypała się, jak przewracane kostki domina.
Amerykanie już mieli nazwę na to, co się zdarzyło blackout, czyli mniej więcej tyle co nagłe zaćmienie. Zabawne, że tym samym słowem określa się stan utraty przytomności. Myślę, że bardzo trafnie dobrano to słowo osłupienie, zamęt i niepewność rzeczywiście graniczyły z utratą przytomności.
— Podobno — mówili spikerzy — obszar ciemności sięga aż po Montreal i Ottawę na północy, po Chicago na zachodzie i Florydę na południu. (Później okazało się, że te pierwsze wieści były nieco przesadzone, ale nie tak znów bardzo; w każdym razie obszar dotknięty awarią zamieszkiwało 35 milionów ludzi, czyli więcej niż całą Polskę). Podobno zerwana została wszelka komunikacja ze światem zewnętrznym. Burmistrza Nowego Jorku nadal nie można odnaleźć w zatorze i nie bardzo wiadomo, kto ma podejmować ważne decyzje. Gubernator stanu Nowy Jork zapowiedział mobilizację Gwardii Narodowej, to znaczy oddziałów obrony terytorialnej, na godzinę 21.00, jeśli do tego czasu awaria nie zostanie usunięta. W metro, po półgodzinnym popłochu częściowo opanowano sytuację. Większość pasażerów wyprowadzono na powierzchnię i unieruchomiono wszystkie pociągi hamulcami awaryjnymi, aby nie ruszyły przed siebie, gdyby w przewodach znów popłynął prąd. Wkrótce jednak stwierdzono z przerażeniem, że nie można się doliczyć czterech pociągów metra i oczywiście pasażerów, którzy gdzieś tam ugrzęźli w plątaninie tuneli, skrzyżowań i rozjazdów.“(15)


Kursy Chorzów |Iran |projektowanie stron internetowych